czwartek, 16 lipca 2015

Dlaczego uważam, że couchsurfing to dobry pomysł

Pozwolę sobie od razu przejść do sedna. Miałam pisać o Pradze i o tym, jaka jest piękna, ale z drugiej strony to jak będziecie chcieli, to sami ją sobie zobaczycie.

O, macie namiastkę.


Couchsurfing - czyli wyraz powstały z połączenia dwóch słów couch - czyli po naszemu kanapa - oraz surfing, którego chyba nie muszę tłumaczyć. Couchsurfing zatem oznacza po prostu surfowanie po kanapach, czy też kanapą. Czyli, pisząc mniej metaforycznie, spanie u obcych ludzi.

"O matko święta, Józefie brodaty! Toż to niebezpieczne! Zgwałcą cię, zabijom na śmierć, a potem umrzesz!" - zakrzykną zapewne niektórzy z Was. 

Owszem, spanie u obcych ludzi może się wydawać nierozsądne, ale twórcy serwisu zadbali o to, żeby ryzyko minimalizować:

1) na stronie możemy przeczytać opis osoby, która chce u nas nocować/u której chcemy nocować - wbrew pozorom taka autoprezentacja jest bardzo ważna. U mnie na tym właśnie polega wstępna selekcja. Sprawdzam, jakie języki zna dana osoba, jak posługuje się językiem angielskim, czy jest osobą wykształconą (tak, jestem snobem pod tym względem), jakie ma zainteresowania oraz jak wyglądają oferowane przez nią warunki mieszkaniowe. W stylu czy ma dach, szyby w oknach i wolny, niezależny kawałek podłogi.
2) Druga sprawa to referencje - wystawiają je zarówno gospodarze jak i goście. Referencji nie możemy moderować. Do wyboru mamy trzy opcje; pozytywną, neutralną i negatywną. W moim przypadku neutral stawia osobę pod znakiem zapytania, a jakikolwiek negatyw ją dyskwalifikuje - fakt, mógł zostać wystawiony przez złośliwość, ale warto pamiętać, że medal ma na ogół dwie strony.
3) Zdjęcia - to niesamowite, ile może powiedzieć o człowieku sposób, w jaki dobiera fotografie.

"Ale jak to tak, u obcych ludzi? No nie wstyd ci?!" - ano nie wstyd. Couchsurfing działa w dwie strony, raz ktoś mnie, raz ja komuś. Zresztą nikt nie zapisuje się na ten serwis z przymusu. Poza tym staram się mieć na uwadze fakt, że większość moich znajomych też była dla mnie obcymi ludźmi, zanim ich poznałam. Nie wiem również, dlaczego poznanie się poprzez trzymanie komuś włosów podczas rzygania na imprezie ma być bardziej nobilitujące, niż skorzystanie z cudzej uprzejmości i kanapy (poza tym ile razy budziłeś się na kacu w cudzym domu, no przyznaj się).

"No ale co pomyśli pani Krysia z gazowni jak usłyszy, że ty tak u obcych ludzi? Jak to będzie w jej oczach wyglądało?!" - jeśli mam być szczera, to ten fakt w jej oczach może wyglądać jak chce. Studiuję i pracuję zdalnie. Gdyby nie CS, prawdopodobnie do emerytury nie miałabym okazji podróżować. Jeżeli ktoś, kto nie opłaca mi podróży, nie mieszka ze mną i od pół roku ze mną nie rozmawiał czuje się zażenowany moimi sposobami spędzania wolnego czasu, to rozpatruję ten problem w kategoriach cudzego, a nie mojego.  

Na koniec dodam jeszcze tylko, że znam przynajmniej kilka osób, które zostały okradzione nocując w hostelach, akademikach czy schroniskach. Na CS problem pewnie też występuje, ale w takim przypadku konfliktowa osoba dostaje bana i wylatuje ze społeczności.

1 komentarz:

  1. Zawsze mnie kusiło żeby pojechać, ale jakoś na razie nic z tego nie wyszło :P

    OdpowiedzUsuń