czwartek, 21 maja 2015

Co w naszym życiu zasługuje na miano wydarzenia

Przeciągając myśl z tytułu i patrząc całkiem poważnie na to, co się dzieje na fejsbuczku, dochodzę do wniosku, że wszystko. Wygląda na to, że wydarzeniem obecnie mogą być urodziny naszego kota, przebiegnięcie 100 kilometrów w miesiąc (nie taki mega wynik, jakby się nad tym głębiej zastanowić), a także podjęcie nauki języka poprzez czytanie artykułów.

Nie zrozumcie mnie źle (chociaż i tak część osób to zrobi), nie mam nic przeciwko motywacji. Odpowiednia motywacja jest spoko, jest fajna, ale zastanówmy się całkiem poważnie - czy spamowanie (mi i wszystkim innym) tablicy faktycznie w czymś komuś pomaga? Sprawdźmy:

1) Wydarzenia sportowe: czyli wszystkie "Brazylijskie pośladki w trzy tygodnie", "Brzuszek jak deska w trymiga", "Pięć minut na bieżni w 30 sekund" itp. Całkiem poważnie zastanawiam się, ile osób faktycznie to zmotywowało? Jakoś spotykając się z tymi wszystkimi uczestnikami brzuszków, pośladków i przedramion nie zauważyłam specjalnej zmiany, chociaż nie jestem w stanie zweryfikować czasu na bieżni.


2) Wydarzenia kulinarne: i nie chodzi mi tutaj o te fajne, które reklamują targi, spotkania itp. Chodzi mi o takie w stylu "szklanka warzyw do każdego posiłku", "pięć porcji roślin dziennie" czy inną wege/paleo/raw/glutenfree propagandę. NA CZYM to polega? Robicie sobie wideokonferencje z innymi członkami wydarzenia i pokazujecie sobie nawzajem swoje talerze? A nie lepiej byłoby tym celu założyć zamkniętą grupę, jak na przykład "Grupa wsparcia detoksu cukrowego" Kasi z Cook it Lean? Odrobina prywatności zachowana, a nasze obłąkanie nie dotyka szerszej części niezainteresowanego społeczeństwa.

No ja się lecę mierzyć!

3) I na koniec inspiracja mojego wpisu, czyli niezwykle popularne ostatnio wydarzenia o zabarwieniu politycznym: "Głosuję na Kukiza", "Nie głosuję na PO", "Głosuję na Daenerys Targaryen, więc zniszczę kartę do głosowania i oddam nieważny głos, który KURWA NIC NIE ZMIENI" i inne tego typu. Po pierwsze moi drodzy - głosowanie nie musi być jawne. Ba, wręcz nie powinno być. Po drugie, ja też bym bardzo chciała móc zagłosować na Cthulhu, bo głęboko wierzę, że jedyną rzeczą, która może pomóc temu światu, jest podpalenie, zaoranie i zaczęcie od nowa, ale zgadnijcie co? NIE DA SIĘ, bo (wierzę, że) Wielcy Przedwieczni dalej śpią i pewnie jeszcze pośpią. No i w końcu po trzecie - jeżeli ktoś jest na tyle głupi, żeby zmarnować swoją szansę na oddanie głosu (a wygląda na to, że takimi brakami w inteligencji może poszczycić się 50%  społeczeństwa), to żadne wydarzenia na buniu i tak mu nie pomogą.


Dlatego proszę, tak ślicznie i z wisienką na czubku, jeżeli coś nie dotyczy wydarzenia faktycznego, fizycznego, użytecznego i/lub ciekawego, typu zbiórka odzieży dla potrzebujących, jakiś fajny flashmob (byle nie z zumby, nie lubię zumby), targi żywieniowe, to błagam, nie mieszajcie mnie w to. Naprawdę jestem w stanie sama zadbać o swoją tężyznę fizyczną, zmotywować się do nauki języka czy wziąć dowód i pójść zagłosować.

Ujmując rzecz w czterech słowach: moi drodzy, odwalcie się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz