środa, 18 marca 2015

Piekło internetowe

Co zrobiłam, kiedy umarł mój najulubieńszy z ulubionych pisarz?
Udostępniłam artykuł.
Wrzuciłam adekwatny cytat.
A na koniec wzbogaciłam kod mojego bloga o stosowny fragment kodu, dzięki któremu imię najulubieńszego pisarza będzie istniało w Internecie tak długo, jak długo będzie istniała sieć.

Jego imię brzmi w kodzie, w wietrze pośród olinowania, w przesłonach. Słyszałaś kiedyś powiedzenie „Człowiek naprawdę nie umarł, dopóki powtarzane jest jego imię”?

Zatem jeśli czegoś nie zmaściłam (chociaż po tym, że szablon wciąż wygląda tak samo źle, jak zwykle, ale nie gorzej, wnoszę, że wszystko się udało), to od teraz mój blog będzie przekazywał wiadomość "GNU Terry Pratchett" dalej.


Jeżeli lubiliście Pratchetta, ale o kodowaniu macie pojęcie takie, jak, nie przymierzając, ja, tutaj  znajdziecie stosowny artykuł. Co prawda po angielsku, ale głęboko wierzę, że jakoś sobie poradzicie.     


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz