środa, 7 stycznia 2015

Jestem Charlie

Tłum. "To ciągnąć", "satyra".

Po polsko-angielsko-francuskiej lekturze artykułów związanych z dzisiejszą tragedią w Paryżu wydaje mi się, że Francja się nie boi.
Po lekturze już wyłącznie polskich komentarzy pod artykułami i grafikami dotyczącymi tego (jak to napisała jedna internautka) "incydentu" stwierdzam natomiast, że otaczają mnie kretyni.
Tłum. "Jeśli Bóg istnieje, to nie zabija za rysunek"
Nigdy nie byłam zwolenniczką wypowiadania się bez dogłębnej znajomości tematu, widzę jednak, że jestem w niechlubnej mniejszości. Dowcipne uwagi o białych flagach czy komentarze w stylu: "Sami się prosili" sprawiają, że zwyczajnie mi wstyd, a przy czuję się bardzo głupio. Większość komentujących nie jest (ale poprawcie mnie, jeśli się mylę) osobami znającymi język czy zaplecze kulturowe kraju, który krytykują. Pomijając już jednak ten drobny szczegół, takie uwagi to zwyczajne skurwysyństwo i czyste chamstwo. Tym bardziej, że w sumie JEDYNIE nasza piękna nacja robi pod informacjami o zamachu tego rodzaju, pardon my French, gównoburze. Dlaczego Amerykanie, Hiszpanie, Włosi, Szwedzi itp. potrafią wyrazić współczucie i słowa wsparcia w tych trudnych chwilach, a my musimy wyśmiewać, dogryzać i rzucać suche żarciki o tym, że na Polach Elizejskich spodziewaliśmy się białych flag?
Szlag by trafił tę stronę polskiej mentalności. Naprawdę, wydaje mi się, że nie tylko muzułmanom przydałoby się porządne lanie.

A teraz popatrzmy na tych czterech sympatycznie wyglądających panów i miejmy nadzieję, że śmierć ich i pozostałych ofiar, choć niepotrzebna, nie pójdzie na marne.


Rysownicy zamordowani w czasie ataku.

Wszystkie grafiki pochodzą stąd.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz