wtorek, 29 kwietnia 2014

O twarzy jak kalafior - post emocjonalny

Taki kwejk był ostatnio:



Parsknęłam śmiechem i przewijałam dalej, ale dzisiaj niebacznie postanowiłam sprawdzić komentarze. Powiew świętego oburzenia internautów omal nie zmiótł mnie z krzesła.

Pierwszy z brzegu komentarz (pisownia oryginalna + moja cenzura): A co mają k**wa robić? Zakładać torby na głowę? Autorze kwejka, pie*dol się skur*ielino :).

Drugi komentarz: X. X. no przepraszam bardzo , jednak ja sobie twarz przemywam alkoholem ( spirytusem kosmetycznym ) po wyciśnięciu , i nadal mnie wysyfia , nie dotykam twarzy ani nic , więc może to tylko ja .

Reszty komentarzy już nie przytaczam, jak ktoś chce, może je sobie poczytać tutaj.

Ja ogólnie jestem załamana - ręce mi opadły, cycki na szczęście nie, ale tylko dzięki temu, że mam dobry stanik. 
Wszystkie mity i przesądy, które z mojej wczesnej młodości gimnazjalnej uczyniły małe piekło, mają się dobrze nie niepokojone przez nikogo. Według większości społeczeństwa - pryszcza należy wycisnąć, twarz przemyć spirytusem, a potem na całość walnąć tapetę. Ludzie wciąż wolą wywalić ciężkie pieniądze na podkłady i różnego autoramentu maści od dermatologa, niż najpierw spróbować samemu rozwiązać problem. Naprawdę! - raz głęboko wzruszyła mnie wiara znajomej, która uważała, że do zmycia pełnej tapety wystarczy TONIK (a oprócz toniku w kosmetyczce ze cztery maści na receptę <<tak, jestem wścibska>>).

Przez ponad dwadzieścia lat mojego życia borykałam się z problematyczną cerą, przełom nastąpił właściwie dopiero wtedy, gdy odkryłam blog Cukierka i wieloetapowe oczyszczanie. Wcześniej próbowałam wszystkiego - nawet absolutnego minimalizmu opartego na kremie bambino i szarym mydle.

O mojej pielęgnacji pisała tutaj - zmieniają się produkty oczyszczające, zmieniają się kremy, jedno się nie zmienia - demakijaż robiony olejami. Dorzuciwszy do niego "prawdziwe" OCM i maskę oczyszczającą raz w tygodniu mogę cieszyć się cerą bez większych niespodzianek.


Błagam, niech w końcu jakiś autorytet uświadomi ludziom, że makijaż ma PODKREŚLAĆ i dyskretnie tuszować, a nie ZASŁANIAĆ wyglądać, jakby nałożono go przy pomocy kielni i szpachelki.

P.S. Ponieważ wywołałam niezamierzoną kontrowersję, wprowadziłam drobne zmiany w tekście. Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, że na świecie istnieją osoby, które naprawdę mają PRAWDZIWE problemy z cerą (błąd językowy zamierzony). Tekst nie miał na celu żadnej z nich obrazić (chociaż wciąż uważam, że kombinacja baza+korektor+lekki podkład jest lepszym rozwiązaniem, niż centymetrowa warstwa kleju do tapet z bazarku, pod warunkiem, że się tę kombinacją później zmyje). Tekst miał na celu wyrazić MOJĄ BARDZO SUBIEKTYWNĄ opinię na temat ignorancji kosmetycznej, która dotyka 70% społeczeństwa.

13 komentarzy:

  1. też mam taką genialną koleżankę, co narzeka, że trądzik taki straszny ma. Makijaż przeciera chusteczką do demakijażu, potem jakiś tonik i tyle. Sama wypróbowałam te chusteczki i jeszcze sporo mi na twarzy zostało, nie wyobrażam sobie, że mogłabym tego nie zmywać potem.
    Ale ludzie wciąż nie do końca myślą o tym, co robią i jakie to ma skutki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. A do tego dochodzi problem doprowadzenia cery do porządku - mi zajęło to prawie pół roku, chociaż wcześniej praktycznie nie używałam podkładu - tylko na wielkie wyjście. To co dopiero czeka na osobę, która ma na twarzy silikon nagromadzony przez kilka lat. Swoją drogą dermatolog chyba powinien umieć rozróżnić wysyp spowodowany zanieczyszczoną cerą, a trądzik wywołany przez problemy hormonalne.

      Usuń
  2. Myślałam że z opadającymi rękami jestem sama.
    Jestem wstrząśnienia jak duża liczba kobiet nie przywiązuje zupełnie wagi do demakijażu i pielęgnacji ( pracuje w sklepie kosmetycznym )
    Przychodzi klientka i prosi jak zwykle o matujący podkład najlepiej mocno kryjący. Widzę że pod toną podkładu ma wykwity.. więc wypytuję ją o problemy z cerą może by zmienić codzienną pielęgnację, może zbyt wysusza cerę.... nie dowierza gdy jej mówię że skóra wygląda najnaturalniej i najpiękniej gdy jest ładnie rozświetlona odpowiednim lekkim podkładem i ewentualnie rozświetlaczem ( przecież będę się świecić)
    Na początku ogarniała mnie irytacja że tego nie rozumieją ale w sumie ja jestem od doradzania...wybór i konsekwencje pozostawiam im...
    Sama kiedyś też byłam nieświadoma, ale nie zamknęłam się na wiedzę. Od miesiąca używam do demakijażu olejku z Tołpy przerzuciłam się też na ich kosmetyki do twarzy....i widzę poprawę:) (Avon mnie zapychał i powodował uczulenia)
    Przykładów takich mam mnóstwo, trzeba jednak uświadamiać kobiety bo z przerażeniem patrze na to jaką sobie robią krzywdę.

    Pozdrawiam,
    http://roxanne-makeup-artist.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Avon mi kiedyś zrobił straszną masakrę na twarzy, z miesiąc to potem leczyłam, ale sytuacja była awaryjna, bo nocowałam u znajomych awaryjnie i uznałam, że gorzej będzie pójść spać w makijażu, niż zmyć go tym czymś (ten jeden raz się pomyliłam :P).

      Co do ludzi - trudno. Najważniejsze, że samej sobie już nie robisz krzywdy. Jest spora szansa, że ktoś Ci kiedyś oznajmi coś w stylu: "Chciałabym mieć cerę jak pani", a Ty wtedy będziesz mogła podzielić się swoim doświadczeniem. ;)

      Usuń
  3. a ja nie mam problemu z pryszczami, mam natomiast problem z kraterami po nich z lat mojego nastolęctwa - no i co ja mam zrobić? te kwasy, które mogą mi zrobić w gabinetach którym ufam (lekarskich, nie kosmecośtam) swoje już zrobiły, mikrodermabrazje też. Na częstsze łażenie na te zabiegi już nie mam kasy - jest okey, było milion razy gorzej. Ale co ja mam zrobić, no? Na peeling fenolem się nie kwalifikuję, bo mam wadę serca ;) i też słyszałam kilka razy, że róż mi się w "dziurach" osadza. No to co ja mam innego powiedzieć? Że jedna z drugą ze swoją piękną cerą i tak się tak ładnie jak ja nie umaluje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeezu, nade mną naprawdę jakaś wyższa siła czuwała, że nie mam kraterów. Ale teraz moja siostra ma podobny problem, bo jej zostały dzioby po ospie i fajnie jej to maskuje krem bb z Bielendy. Zresztą prawdę napisałaś, że dużo dziewczyn ze swoją piękną cerą się tak ładnie nie umaluje. :P

      Usuń
    2. Ja to po prostu zlewam ;)

      Usuń
  4. u mnie retinoidy dały radę i dopiero teraz nie mma tego problemu. ale często widzę dzieczyny właśnie z maską na twarzy...

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha z tymi cyckami mnie rozwaliłaś ;d
    też się zgodzę, ja mam niestety wyjątkowo wredny trądzik, który nasila się po odstawieniu tabletek :/ niestety już drugi raz wylądowałam u dermatologa i nic nie poradzę :( podkład akurat mam lekki, ale ze względu na filtry niestety muszę dokładać pudru matującego, przez co robi mi się lekka tapeta (chociaż i tak nie jest jeszcze źle ;d) Doprowadza mnie to do szału, ale lepsze to niż wyjście z domu w ogóle bez makijażu, bo wtedy jest kosmos. Także módlmy się za szybkie wyleczenie, bo marzy mi się wyjście z domu z twarzą saute ;d A twarz oczyszczam porządnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będę tutaj wpadał częściej! ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście nie mam takiego problemu. Brawo za zdroworozsądkowe podejście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, mój zdrowy rozsądek kończy się w momencie, gdy zaczynam przeglądać ofertę sklepów z półproduktami i kosmetykami naturalnymi. :D

      Usuń