czwartek, 30 stycznia 2014

Odżywka "out of the box"

Najpierw nie miałam komputera (naprawianie systemu, które miało zająć "dwie chwile" zajęło trzy dni), potem przywlokło się jakieś zatrucie pokarmowe (a w listopadzie była grypa żołądkowa. Czy te wszystkie dysfunkcje nie mogą zaczekać do lata? Przynajmniej byłabym lżejsza o te dwa kilo wody, a tak to mogę co najwyżej wyłysieć), no i w tle sesja oczywiście (pamiętam, jak w październiku 2012 roku cieszyłam się, że nigdy więcej sesji. Oj naiwna, naiwna...). Ale już jestem. :) A dzisiaj będzie o włosach.

Fot. o-feminin
Włosy, jakie mam, można zobaczyć na zdjęciu profilowym. Dużo ich nie mam, ale to, co mam, mam raczej zdrowe, więc dbam, żeby takie pozostało. Przy okazji są niezakręcalne. NIE-ZA-KRĘ-CAL-NE. I zawsze usiłują zabić mojego chłopaka. I jak na tak nikłą ilość, to wszędzie ich pełno.

Co do odżywki - moja ocena działa trochę na zasadzie jak ocena tych nauczycieli, którzy znali Twoje wybitne starsze rodzeństwo i uważają, że jakiś pierwiastek geniuszu tego rodzeństwa musiał Ci się udzielić, więc przez całą edukację podnoszą ci ocenę o pół stopnia. No to ja strasznie lubię kakaowe masło do ciała Ziaji, a odżywka ma dzięki temu słabe 4. Ładnie pachnie, ma odpowiednią konsystencję, ułatwia rozczesywanie. Oczywiście obciąża, ale stosuję ją do OM'a (takie zubożałe OMO) oraz jako zabezpieczenie końcówek. Nadaje się też do zakręcania loków "na odżywkę"* (u mnie na jakąś godzinę. W porywach do dwóch, jeśli nie wychodzę z domu). Ale jest jedna rola, w której sprawdza się rewelacyjnie - odżywka Masło Kakaowe z Ziaji jest najlepszą pianką do golenia, jaką w życiu miałam!** I jeśli nie zużyję jej do włosów (bo w sumie ostatnio eksperymentuję z olejkiem łopianowym Green Pharmacy), to i tak się nie zmarnuje.

Podsumowując - jeśli ktoś nie ma bardzo suchych włosów to polecam (chociaż niby odżywka jest do włosów suchych i zniszczonych), zwłaszcza zimą, jako łazienkowy umilacz. Tym bardziej, że kosztuje toto 4,5 zł. 
Skład jest tak do bólu trywialny, że go sobie tym razem podaruję. Tytułowe masło kakaowe błąka się gdzieś przy końcu INCI.

* Nakłada się odrobinę odżywki na suche włosy, a potem robi koczek albo warkocz.
** Obok czerwonego balsamu Garniera.

P.S. A od cudownej i niezastąpionej Meg dostałam moje pierwsze w życiu masło z TBS. Nie rozumiałam fenomenu. Już rozumiem. Masła z TBS to moja nowa, absolutnie warunkowa miłość.

Plus perfumy. Bez próbki perfum Meg nie byłaby Meg. :3

4 komentarze:

  1. No ani nie zachęcam, ani nie zniechęcam... No chyba, że szukasz zamiennika pianki do golenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. moja matka mi opowiadała kiedyś, że lata temu załatwiało się bryły masła kakaowego (takie, jak kostki margaryny) z jakichś Polf albo innych wytwórni farmaceutycznych i się to trzymało w lodówce latami - tym się pysk smarowało, a latem całe ciało, bo tylko na to się ludzie opalali ;P
    nie wierzyłam jej, a tu proszę ;P jednak prawda, że to się tak sprzedaje ;P

    zamknęli mi w Manu TBS - poza Łódź nie wyjadę zbyt prędko... a szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że moja mama opowiadała mi dość podobną historię? :P Ze złych wieści to w Krakowie tez zamknęli TBSM mam dziwne wrażenie, źe się postanowili ulotnić. :(

      Usuń