niedziela, 3 marca 2013

I ty możesz zostać hinduskim zapaśnikiem!

Tradycyjne pompki można kochać lub nienawidzić, jednak niezależnie od naszych uczuć względem nich jedno jest pewne, mogą się po prostu znudzić.

Ostatnio na treningu miłościwie nas trenujący Coral zapodał nam coś, co w mrocznych czasach mojej edukacji nosiło miano ścieżki zdrowia - czyli kilka stanowisk, gdzie robiło się ćwiczenia na różne partie ciała. Jednym z ćwiczeń było między innymi to:

Pompka na wszystko, pracują ramiona, plecy, pośladki, uda, łydki i grzbiet (czyli jak przy tradycyjnej pompce :P), ale moim zdaniem pompka ta jest o wiele przyjemniejsza i prostsza w wykonaniu.

Co to przypomina? A no, do złudzenia przypomina dwa psy z jogi - psa z głową w dół i psa z głową do góry. Zastanawiałam się, o co chodzi, po czym mój brat mnie oświecił, że te pompki były elementem treningów hinduskich zapaśników, wg brata ćwiczenie nazywa się danda, jutub twierdzi, że hindu push up, jakkolwiek by się nie nazywało, zapałałam do niego ogromną miłością. :) Jak ktoś lubi, jak jest trudniej, to między jedną a drugą dandą może sobie przytrzymac planka (ew. "pozycję kija" -.-').

Żeby nie było tak całkiem nie kosmetycznie to się jeszcze na koniec pochwalę, że odkryłam (w końcu!) olejek z wiesiołka. Suplementuję się nim od środka i od wierzchu. Moja kapryśna cera już go pokochała, a reszta człowieka pewnie będzie potrzebować jeszcze jakiś miesiąc, zanim cudaczek zadziała. Po cichu liczę na to, że wiesiołek wspomoże moją trudną i nierówną walkę z panowaniem nad PMSem (znanym też jako Prehistoric Monster Syndrome), bo jak nie dźwiedź to już sama nie wiem. :<

No chyba, że prawda jest dużo bardziej okrutna, niż mi się wydaje...
Wtedy pozostają już tylko elektrowstrząsy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz