niedziela, 23 września 2012

Lato pachnie bergamotką

Jestem totalną ignorantką w kwestii zapachów. I bardzo dobrze, bo jeśli byłabym uzależniona jeszcze od perfum, to prawdopodobnie jadłabym tynk. Mimo tego, że się nie znam, to lubię czymś pachnieć, najlepiej, żeby było radosne, słodkie i owocowe.

Obecnie moja kolekcja przedstawia się, jak na moje wymagania, imponująco, bo znajdują się w niej aż trzy flakoniki: Puma Jam, Diesel Zero Plus (gdzie tam jest truskawka, GDZIE?!) oraz bohater dzisiejszego wpisu, czyli kultowy CK One (no i jeszcze bułgarski olejek różany oraz dwa perfumowane dezodoranty Yves Rocher, z których jeden pachnie piżmem, a drugi diabli-wiedzą-czym >taki zielony jest, ładny ten zielony, kolor znaczy, ktoś coś wie?<).

http://www.bestfashionstyles.com


Opis z Wizażu:


'CK One' to zapach uniwersalny, odpowiedni zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. 

Powstał w 1994 roku i od tamtej pory cieszy się wielką popularnością. Przeznaczony głównie dla młodych, aktywnych osób. 

Nuty zapachowe: 
nuta głowy: bergamotka, cytryna, mandarynka 
nuta serca: jaśmin, konwalia, róża, kosaciec florencki 
nuta bazy: cedr, sandałowiec, ambra, mąka tarniowa


Posiadaczką androgenicznego zapachu zostałam całkowitym przypadkiem. Pewnego pięknego dnia moja łódzka grupa capoeiry została poproszona o zrobienie pokazu z okazji otwarcia nowego stoiska Douglas'a w Manufakturze. Na ogół różne rzeczy robimy wolontaryjnie (nie, żeby nam się to podobało, ale ludzie chyba myślą, że sama możliwość jechania na drugi koniec miasta i zrobienia paru kopnięć przed publiką sprawia nam przyjemność), ale w tym przypadku zostaliśmy miło zaskoczeni, bo właściciel stoiska postanowił wynagrodzić nas w " naturze". Jednak zamiast worków z ziemniakami otrzymaliśmy pełnowymiarowe testery perfum znanych i lubianych marek. Dodatkowo mieliśmy wybór, i tak, po analizie nut zapachowych i opinii internautów, zdecydowałam się na Calvinka. I był to strzał w dziesiątkę, a nawet w setkę. :)

Zapach jest idealny na lato, cierpki i kwaskowaty, bergamotka, którą mój niewprawny nos kojarzy z herbat typu earl grey, sprawia, że jest jeszcze bardziej świeży i oryginalny. Sprawdza się zarówno na dzień, jak i wieczorną imprezę, a mój organizm reaguje na niego jak na wiadro zimnej wody wylanej na głowę w upalny dzień (swoją drogą uwielbiam upały, podejrzewam, że w poprzednim wcieleniu byłam salamandrą). 

wikipedia :D

Lato, niestety, już się (s)kończy(ło)*, ale podejrzewam, że bergamotka pomieszana z aromatem earl greya sprawdzi się również w czasie jesiennych i zimowych wieczorów. :)


A na pewno ładnie prezentuje się w jesiennym świetle.



* :(

2 komentarze:

  1. Też mam te perfumy, ale jakoś ostatnio leżą zapomniane...

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj marzą mi się, wyobrażam sobie je jaki elegancki pewniak na każdą okazję.

    OdpowiedzUsuń